Międzynarodowe Targi Końskie w Pajęcznie znów przyciągnęły tłumy hodowców, handlarzy i miłośników koni z całej Polski i zagranicy. Jednak tegoroczna edycja przejdzie do historii za sprawą nagrania, które w ciągu kilku godzin obiegło cały internet.
Wieloletnia tradycja i tłumy na placu targowym
Targi końskie w Pajęcznie od lat należą do największych tego typu wydarzeń w kraju. Wiosną i jesienią plac targowy zamienia się w miejsce spotkań środowiska hodowlanego. Można tu zobaczyć setki koni — od potężnych zimnokrwistych, przez konie wierzchowe, po kuce. Obok handlu zwierzętami tradycyjnie pojawiają się stoiska z akcesoriami jeździeckimi, sprzętem dla hodowców oraz lokalną gastronomią. Tłumy odwiedzających na placu targowym potwierdzają, że impreza cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Tegoroczną edycję wzbogaciły także niedzielne Amatorskie Zawody Zaprzęgowe, w których udział wzięli również zawodnicy związani z Kadrą Narodową.
Dorożkarz z Krakowa znokautowany
Jednak to, co zostanie zapamiętane z tegorocznej edycji, to zdarzenie, które błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Na nagraniu, które krąży w sieci, widać pijanego mężczyznę ciągnącego i szarpiącego dwa konie za ogony. W pewnym momencie jedno ze zwierząt nie wytrzymało i z całej siły kopnęło oprawcę tylnymi kopytami. Nieprzytomny mężczyzna upadł na ziemię. Obecne na miejscu służby medyczne, niezwłocznie przewiozły go do szpitala, jednak — jak wynika z naszych ustaleń — wypisał się z niego na własne życzenie. Kopnięty przez konia mieszkaniec małopolski nie odniósł obrażeń tak poważnych, jak mogło się wydawać po obejrzeniu filmu.
Gdy sprawa nabrała ogólnopolskiego wymiaru, wyszło na jaw, że mężczyzna na co dzień pracował jako dorożkarz w Krakowie. Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zareagował natychmiast — miasto rozwiązało umowę z dorożkarzem. Jak podkreślił prezydent, osoby dopuszczające się przemocy wobec zwierząt nie mogą z nimi pracować.
Burmistrz Pajęczna Dariusz Tokarski również stanowczo potępił to zachowanie i złożył oficjalne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Komenda Powiatowa Policji w Pajęcznie wszczęła czynności wyjaśniające w tej sprawie.
Fundacje na targach — interes czy misja?
O skandalicznym zachowaniu dorożkarza dowiedzieliśmy się dzięki obecnym na miejscu pracownikom fundacji prozwierzęcych. To oni udokumentowali zdarzenie i nagłośnili sprawę, która szybko odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych oraz doprowadziła do reakcji władz i służb. Jednak część internautów zwraca uwagę, że działalność fundacji zajmujących się „ratowaniem” koni z targów to niekoniecznie zawsze czysta filantropia.
— Takie fundacje potrafią mieć roczny przychód grubo ponad milion złotych — pisze komentujący facebookowy wpis Mateusz, sugerując, że dramatyczne relacje z targów służą przede wszystkim zbieraniu datków, a nie realnej pomocy zwierzętom.
— Trzeba przyznać, że jest w tym pewna gorzka ironia: organizacje, które ostro krytykują targi, nierzadko właśnie dzięki nim istnieją, bo to targi dostarczają im materiału do organizowania zbiórek w internecie — dodaje inny internauta.
„Nigdy nie używałem bata”
Tak było ze zdjęciami klaczy, na której ciele widoczne były ślady mogące przypominać urazy po uderzeniach. Sprawa trafiła do sieci i wywołała lawinę komentarzy, zanim właściciel zdążył zabrać głos. Wiesław, hodowca z wieloletnim stażem, odniósł się do zdjęć opublikowanych w sieci, stanowczo odrzucając zarzuty o znęcanie się nad zwierzętami:
— Ta klacz niby ma ślady po bacie — to jest moja. Będzie miała 3 lata w czerwcu, nigdy nie dostała batem. Stały koło samochodu z drugą trzylatką i się drapały zębami — z tego są te znaki. Ja nie używałem bata. Konie mam już ponad 50 lat. Gdybym je bił, to na pewno by mnie na świecie już nie było. Jest mi bardzo przykro, że mnie i moje konie ktoś tak oczernił. Mam nadzieję, że go kiedyś za to spotka zasłużona kara. Pozdrawiam wszystkich hodowców.
Co dalej z targami?
Po tegorocznych wydarzeniach nie brakuje pytań o przyszłość targów końskich w Pajęcznie i kierunek, w jakim powinny się rozwijać. Część komentujących uważa, że targi wymagają zmian organizacyjnych. Nie brakuje jednak opinii, że pojedyncze incydenty nie powinny rzutować na ocenę wszystkich hodowców. Inni podkreślają z kolei, że to właśnie dzięki takim wydarzeniom możliwe jest wyłapanie „hodowców”, którzy nie powinni zajmować się zwierzętami. Jedno wydaje się pewne — dyskusja wokół targów w Pajęcznie nie zakończy się wraz z zamknięciem tegorocznej edycji.
































