Skutki uboczne wszywki alkoholowej, na co uważać

0

Metaliczny posmak, który nie schodzi z języka od kilku dni. Senność przychodząca wcześniej niż zwykle. Żadnego z tych objawów nie wywołał alkohol, bo alkoholu nie było. Niepokoją i tak, bo nikt nie uprzedził, że mogą się pojawić.

Kłopot bierze się z jednego słowa. Skutki uboczne wszywki oznaczają w rozmowach dwie różne rzeczy naraz. Pierwsza to reakcja po alkoholu, czyli dokładnie to, po co wszczepia się wszywkę alkoholową. Druga to działania niepożądane samego leku, które pojawiają się bez żadnego kontaktu z alkoholem i o których mówi się znacznie mniej. Ten tekst dotyczy tej drugiej grupy.

W skrócie

  • Reakcja po alkoholu jest celem leczenia. Działanie niepożądane to coś innego: objaw, który przychodzi mimo abstynencji.
  • Charakterystyka Produktu Leczniczego wymienia jako możliwe: senność, nudności, wymioty, metaliczny posmak lub smak czosnku w ustach, przemijającą impotencję i łatwe męczenie się. Jako rzadkie dokument wymienia reakcje psychotyczne, skórne reakcje alergiczne, zapalenie nerwów obwodowych i uszkodzenie komórek wątroby.
  • Uszkodzenie wątroby zdarza się rzadko. Szacunki mówią o jednym przypadku na 10 do 30 tysięcy osób leczonych przez rok, a ujawnia się zwykle w pierwszych tygodniach.
  • Zażółcenie skóry lub białek oczu, ciemny mocz i uporczywe nudności to objawy, przy których dzwoni się tego samego dnia, a nie czeka do umówionej wizyty.
  • Drętwienie i mrowienie stóp u kogoś z historią picia łatwo przypisać alkoholowi, choć potrafi pochodzić od leku. Po odstawieniu objawy się cofają.
  • Przegląd bezpieczeństwa disulfiramu stwierdza, że częste badania krwi prawdopodobnie nie są konieczne, ale regularny kontakt z lekarzem już tak.

Co właściwie nazywamy skutkiem ubocznym wszywki?

Dwie różne rzeczy. Reakcję po alkoholu, która jest celem całego zabiegu, oraz działania niepożądane leku, które pojawiają się niezależnie od tego, czy pacjent pije.

Reakcja po alkoholu jest zaplanowana

Disulfiram wyłącza enzym sprzątający po alkoholu. Kiedy do organizmu trafi etanol, produkt jego rozkładu przestaje być usuwany, gromadzi się i wywołuje objawy zatrucia: czerwoną twarz, kołatanie serca, nudności, spadek ciśnienia.

Nazywanie tego skutkiem ubocznym jest mylące. To nie usterka leczenia, tylko jego mechanizm – bariera, o której pacjent wie i którą uwzględnia w decyzjach. Reakcja ma własne zasady postępowania i osobną listę objawów alarmowych, więc tutaj zostaje tylko jako punkt odniesienia.

Co disulfiram robi, kiedy alkoholu nie ma

Rozkłada się w wątrobie, a jego metabolity organizm wydala z moczem. Około jednej piątej dawki opuszcza ciało w postaci niezmienionej, z kałem. Dzieje się to niezależnie od abstynencji, bo lek działa przez cały czas, nie tylko w momencie kontaktu z etanolem.

Stąd druga, znacznie mniej znana lista. Charakterystyka Produktu Leczniczego wymienia senność, nudności i wymioty, metaliczny posmak albo smak czosnku w ustach, przemijającą impotencję oraz łatwe męczenie się. Osobno wymienia działania rzadkie: reakcje psychotyczne, skórne reakcje alergiczne, zapalenie nerwów obwodowych i uszkodzenie hepatocytów, czyli komórek wątroby.

Proporcje między tymi grupami są nierówne. Pierwsza dotyka sporej części pacjentów i zwykle przechodzi sama. Druga zdarza się rzadko, ale to o niej trzeba wiedzieć wcześniej, bo rozpoznanie jej w porę zmienia przebieg.

Dlaczego to rozróżnienie zmienia decyzję o telefonie

Bo jedno i drugie wygląda w czasie zupełnie inaczej. Reakcja po alkoholu zaczyna się nagle, w kilkanaście minut, i wiadomo od czego. Działanie niepożądane narasta tygodniami, bez wyraźnej przyczyny, a każdy jego objaw z osobna da się wytłumaczyć czymś zwyczajnym.

Skutek jest taki, że pierwsze rozpoznaje się bez trudu, a drugie potrafi umknąć całkiem. Zmęczenie zrzuca się na pracę, brak apetytu na upał, drętwienie stóp na lata picia. Każde z tych wyjaśnień bywa zresztą prawdziwe, tylko żadne nie jest pewne, dopóki nie obejrzy tego lekarz.

W praktyce chodzi o numer telefonu. Dobrze mieć go zapisany wcześniej niż w chwili, gdy coś się dzieje, a przy okazji wiedzieć, kiedy wypada najbliższa kontrola. W różnych placówkach zakres opieki po zabiegu wygląda inaczej – wszywka alkoholowa Łódź podaje termin wizyty kontrolnej razem z opisem zabiegu, więc następny kontakt jest ustalony z góry. Jeśli takiej informacji nie ma, wystarczy zapytać przy umawianiu wizyty.

Co się dzieje z wątrobą?

To ona rozkłada disulfiram i u niewielkiej części pacjentów sama na tym cierpi. Zdarza się to rzadko, najczęściej w pierwszych tygodniach leczenia, i przy wczesnym wychwyceniu zwykle się cofa.

Jak często to się zdarza?

Rzadko. Amerykańska baza LiverTox, która zbiera dane o polekowych uszkodzeniach wątroby, podaje jeden przypadek na 10 do 30 tysięcy osób leczonych przez rok.

Osobną liczbę podaje przegląd bezpieczeństwa disulfiramu z 1999 roku: jeden przypadek śmiertelnego zapalenia wątroby na 30 tysięcy osób leczonych przez rok. Obie liczby są małe, ale nie zerowe.

Dokładnej częstości nikt nie zna i ma to konkretny powód. U osób z historią picia wyniki prób wątrobowych i tak często odbiegają od normy, więc bez obserwacji w czasie trudno rozdzielić, co zrobił alkohol, a co lek.

Kiedy się ujawnia, jeśli już się ujawni

Zwykle między drugim a dwunastym tygodniem od rozpoczęcia leczenia. W szwedzkiej analizie zgłoszeń mediana wyniosła czterdzieści dwa dni, czyli mniej więcej sześć tygodni.

Nie chodzi przy tym o powolne zatruwanie wątroby ani o wielkość dawki, tylko o nadwrażliwość. U pojedynczych osób układ odpornościowy reaguje na lek, u reszty nie reaguje wcale, a z góry nie da się powiedzieć, kto trafi do tej pierwszej grupy. Czasem widać wtedy wysypkę i gorączkę, a w morfologii podwyższoną liczbę jednego z rodzajów białych krwinek.

Skala jest różna. Część przypadków kończy się na podwyższonych wynikach bez żadnych dolegliwości, część na ostrym zapaleniu wątroby. W szwedzkiej analizie zebrano 82 zgłoszenia z lat 1966-2002, w których lek mógł być przyczyną. Osiem osób zmarło albo trafiło na przeszczep wątroby.

Najwięcej zależy tu od momentu odstawienia leku. Kiedy leczenie przerwie się wcześnie, pacjent zwykle wraca do pełnego zdrowia w ciągu czterech do sześciu tygodni. Kiedy zdąży pojawić się żółtaczka, co najmniej jedna na dziesięć takich osób umiera albo trafia na przeszczep wątroby.

Dlaczego akurat tutaj łatwo to przeoczyć

Bo pierwsze objawy nie wyglądają na wątrobowe. Brak apetytu, nudności, zmęczenie, gorszy nastrój – wszystko to pasuje do dziesięciu innych rzeczy, a u kogoś, kto niedawno skończył pić, pasuje szczególnie dobrze do samego odstawienia.

Drugą przeszkodą jest wynik badania. Podwyższone próby wątrobowe u pacjenta po latach picia nikogo nie zaskakują i łatwo je zapisać na konto przeszłości. Rozstrzyga dopiero porównanie: co pokazywały przed zabiegiem, co pokazują teraz i w którą stronę idą. Tego nie da się zrobić samodzielnie w domu ani odczytać z jednej kartki z laboratorium.

Zostaje więc droga najprostsza: zamiast zgadywać, co znaczy wynik, zgłasza się objaw. Objawów, przy których nie czeka się na umówiony termin, jest kilka.

Objawy, przy których dzwoni się od razu

Zażółcenie skóry lub białek oczu, ciemny mocz, uporczywe nudności, drętwienie kończyn oraz nagła zmiana zachowania. Przy każdym z nich kontaktuje się z lekarzem tego samego dnia, zamiast czekać do umówionej wizyty.

Sygnały ze strony wątroby

Ta grupa jest najważniejsza, bo tu czas zmienia rokowanie.

  • Zażółcenie białek oczu albo skóry, widoczne najwcześniej przy dziennym świetle.
  • Mocz ciemniejszy niż zwykle, przy jednoczesnym rozjaśnieniu stolca.
  • Nudności i brak apetytu utrzymujące się kilka dni bez innego wytłumaczenia.
  • Ból albo uczucie rozpierania pod prawym łukiem żebrowym.
  • Świąd skóry bez wysypki.
  • Zmęczenie wyraźnie większe niż w poprzednich tygodniach.

Żółtaczka zajmuje na tej liście miejsce osobne. To moment, w którym uszkodzenie przestaje być bezobjawowe: co najmniej jedna na dziesięć osób, u których do niej doszło, umiera albo trafia na przeszczep wątroby. Ta proporcja dotyczy wyłącznie osób z żółtaczką, a nie wszystkich leczonych, i właśnie dlatego liczy się, żeby do tego etapu nie dopuścić.

Sygnały ze strony nerwów

Zapalenie nerwów obwodowych należy do rzadkich działań niepożądanych disulfiramu. Zaczyna się dyskretnie i zwykle symetrycznie, od stóp.

  • Drętwienie, mrowienie albo pieczenie stóp, po jakimś czasie także dłoni.
  • Osłabienie siły: potykanie się, trudność z wejściem po schodach, gorsze trzymanie przedmiotów.
  • Słabsze czucie w stopach, przez które podłoże wyczuwa się gorzej niż wcześniej.

Opisy przypadków wskazują, że objawy pojawiają się średnio po pięciu, sześciu miesiącach i narastają powoli. Po odstawieniu leku poprawa przychodzi stopniowo, a często kończy się pełnym powrotem do zdrowia.

Jest tu jednak pułapka. Neuropatia polekowa wygląda niemal identycznie jak neuropatia alkoholowa, więc u pacjenta z historią picia dostaje gotowe wytłumaczenie i bywa rozpoznawana z opóźnieniem. Zgłasza się ją zatem także wtedy, a właściwie zwłaszcza wtedy, gdy wydaje się oczywiste, że to od alkoholu.

Zmiany psychiczne i skórne

Charakterystyka Produktu Leczniczego wymienia wśród rzadkich działań niepożądanych reakcje psychotyczne, w tym stany depresyjne, paranoiczne i maniakalne. Przegląd bezpieczeństwa odnotowuje pojedyncze doniesienia o psychozach i stanach splątania.

W praktyce różnica jest taka, kto to zauważy. Zmiany nastroju, podejrzliwość, nienaturalne pobudzenie albo wycofanie widać z zewnątrz wcześniej niż od środka, więc ten akurat objaw zgłasza zwykle ktoś z rodziny.

Uwagi wymaga też wysypka, zwłaszcza gdy towarzyszy jej gorączka. Bywa reakcją alergiczną i niczym więcej, ale ta sama para objawów potrafi zapowiadać opisaną wyżej nadwrażliwość, która uderza w wątrobę. Rozstrzygnięcie należy do lekarza i wymaga badania krwi, nie oglądania skóry.

Co powiedzieć przez telefon?

Cztery informacje, najlepiej w tej kolejności: że pacjent ma wszczepiony implant z disulfiramem, od kiedy, jaki objaw wystąpił i od jak dawna trwa. Na koniec lista przyjmowanych leków, łącznie z tymi bez recepty.

Najważniejsza jest ta pierwsza, bo implantu nie widać ani na skórze, ani w rutynowym badaniu krwi. Bez niej lekarz szuka przyczyny wśród dziesiątek innych możliwości.

Powyższa lista dotyczy kontaktu z placówką albo z lekarzem prowadzącym. Przy zaburzeniach świadomości, drgawkach, dusznościach lub bólu w klatce piersiowej nie dzwoni się do gabinetu, tylko pod numer 112 albo 999.

Czy trzeba regularnie badać krew?

Nie ma jednego obowiązkowego harmonogramu. Zakres badań ustala lekarz, a w piśmiennictwie większy nacisk pada na stały kontakt z placówką niż na częstotliwość pobrań.

Co mówi o tym przegląd bezpieczeństwa?

Przegląd bezpieczeństwa disulfiramu z 1999 roku ujmuje to zwięźle. Częste badania czynności wątroby prawdopodobnie nie są konieczne, ale pacjent powinien mieć stały kontakt z lekarzem.

Brzmi to jak lekceważenie badań, ale nim nie jest. Chodzi o to, że przy tym mechanizmie więcej daje bieżąca obserwacja niż pobranie krwi w zaplanowanym terminie. Charakterystyka Produktu Leczniczego również nie podaje żadnych odstępów między kontrolami i zostawia ich zakres lekarzowi.

W praktyce oznacza to decyzję indywidualną. Ktoś z chorobą wątroby w wywiadzie, z nieprawidłowymi wynikami sprzed zabiegu albo przyjmujący inne obciążające leki dostanie częstsze zalecenia niż osoba bez takiego obciążenia.

Dlaczego stały kontakt działa lepiej niż harmonogram

Uszkodzenie, o którym mowa, nie narasta miarowo. Skoro wynika z nadwrażliwości, może zacząć się w dowolnym momencie i rozwinąć w ciągu kilku dni. Badanie wykonane w środę nic nie mówi o tym, co zacznie się w piątek.

Pierwszy sygnał daje w takim układzie objaw, nie wynik. Opracowania poświęcone polekowym uszkodzeniom wątroby stawiają sprawę prosto: kiedy pojawiają się objawy uszkodzenia narządu, leczenie przerywa się natychmiast.

Stąd też odpowiedź na pytanie, które pada po każdym takim zdarzeniu. Ponowne podanie tego samego leku prowadzi zwykle do szybkiego nawrotu uszkodzenia. Powtórzenie zabiegu u kogoś, kto raz je przeszedł, wymaga więc osobnej decyzji lekarza.

O czym powiedzieć innym lekarzom

O implancie. Nie widać go w badaniu krwi zlecanym rutynowo, a wpływa na działanie innych leków niezależnie od tego, czy pacjent pije.

Najczęściej chodzi o trzy grupy leków. Metronidazolu, częstego antybiotyku, nie zaleca się łączyć z disulfiramem. Leki przeciwzakrzepowe i fenytoina działają przy nim mocniej, bo disulfiram spowalnia ich rozkład. Podobnie zachowuje się część leków uspokajających.

Mechanizm jest wspólny: disulfiram hamuje pracę enzymów wątrobowych, które rozkładają inne leki, więc te leki utrzymują się w organizmie dłużej i w wyższym stężeniu. Dlatego informacja o implancie należy się lekarzowi rodzinnemu, dentyście, lekarzowi medycyny pracy i każdemu, kto zapisuje nowy lek – dokładnie tak samo jak informacja o uczuleniu na antybiotyk.

Które objawy niepokoją, a nie są alarmem?

Metaliczny posmak, smak czosnku w ustach, senność i łatwe męczenie się. Charakterystyka leku wymienia je wprost, zwykle przemijają i same z siebie nie są powodem do przerwania leczenia.

Metaliczny posmak i smak czosnku

Ten objaw niepokoi bardziej, niż powinien, bo jest dziwny i nie mija. Pojawia się bez ostrzeżenia, nie schodzi po umyciu zębów i przypomina o sobie przy każdym posiłku.

Trudno go pomylić z czymkolwiek innym, a jego obecność nie oznacza, że coś poszło źle. Charakterystyka Produktu Leczniczego wymienia go wśród działań niepożądanych możliwych do wystąpienia i nie wiąże z żadnym powikłaniem.

Bywa natomiast realnie uciążliwy i odbija się na apetycie, a to przy odbudowie organizmu po latach picia ma znaczenie. To temat na wizytę kontrolną, choć nie na telefon w środku nocy.

Senność i łatwe męczenie się

Oba objawy trafiły do charakterystyki leku, a przegląd bezpieczeństwa wskazuje senność i zmęczenie jako najczęstsze z tych łagodniejszych.

Od zmęczenia wątrobowego odróżniają je dwie rzeczy: to, jak zmieniają się w czasie, i to, co im towarzyszy. Senność związana z lekiem jest mniej więcej stała i nie pogłębia się z tygodnia na tydzień. Zmęczenie, które narasta i pociąga za sobą brak apetytu, nudności albo ciemniejszy mocz, należy już do poprzedniej listy.

Do tego dochodzi tło, o którym łatwo zapomnieć. Pierwsze miesiące bez alkoholu same w sobie potrafią dawać zmęczenie i rozregulowany sen, więc przypisanie wszystkiego lekowi byłoby równie mylące jak przypisanie wszystkiego abstynencji. Rozstrzyga obserwacja w czasie, najlepiej wspólna z lekarzem.

Gdzie kończy się czujność, a zaczyna lęk

U większości pacjentów żadne z ciężkich powikłań opisanych wyżej nie wystąpi. Charakterystyka leku zalicza je do rzadkich i tak trzeba je traktować.

Sensowna postawa jest prosta: znać kilka objawów, przy których się dzwoni, i przestać myśleć o reszcie. Codzienne oglądanie białek oczu w lustrze zamienia leczenie w źródło niepokoju i przed niczym przy tym nie chroni.

Jest wreszcie objaw, o którym mało kto mówi głośno, a który potrafi po cichu zakończyć leczenie. Charakterystyka leku wymienia przemijającą impotencję. Jest krępujący i łatwo go przemilczeć, tyle że przemilczenie kończy się częściej rezygnacją z terapii niż rozmową w gabinecie. Lekarz ma tu co zaproponować, o ile w ogóle o tym usłyszy.

Czego o samym implancie nie wiemy

Prawie wszystko, co opisano powyżej, pochodzi z leczenia disulfiramem w tabletkach doustnych. O powikłaniach po samym implancie wiadomo znacznie mniej i uczciwiej jest to powiedzieć wprost.

Skąd pochodzą opisy powikłań?

Z dwóch źródeł, oba dotyczą leczenia doustnego. Pierwsze to krajowe rejestry, w których zgłasza się działania niepożądane, jak ten szwedzki. Drugie to opisy pojedynczych przypadków publikowane przez szpitale, zbierane potem w przeglądach.

Dawki w tych opisach są konkretne i wyższe niż to, co uwalnia się z implantu. Ma to znaczenie zwłaszcza przy nerwach, bo uszkodzenie nerwów obwodowych zależy prawdopodobnie od wielkości dawki. W piśmiennictwie zaleca się z tego powodu stosowanie najniższej skutecznej dawki.

Przy wątrobie zależność jest inna, bo nadwrażliwość nie działa proporcjonalnie do dawki. Mniejsza dawka niekoniecznie zmniejsza więc to ryzyko. Badań, które zmierzyłyby je dla implantu, po prostu nie ma, a charakterystyka produktu wymienia dla niego te same działania niepożądane co dla postaci doustnej.

Co z tego wynika dla pacjenta

Nie to, że ryzyka nie ma. Raczej tyle, że dla implantu nikt takiej liczby nie policzył, więc zamiast statystyki liczy się obserwacja.

W praktyce zmienia to punkt ciężkości. Skoro nie wiadomo, jak często coś się zdarza przy tej postaci leku, rośnie znaczenie objawu, a maleje znaczenie uspokajających procentów. Objawy z listy zgłasza się więc, zamiast czekać, aż przejdą.

Sam implant pozostaje przy tym jednym z elementów leczenia, obok psychoterapii i regularnego kontaktu z placówką. Jedno i drugie działa tu dwutorowo: pomaga utrzymać trzeźwość, a przy okazji sprawia, że ktoś zauważy objaw wcześniej niż sam pacjent. O tym, co dalej zrobić z takim objawem, decyduje lekarz prowadzący.

 

 

Poprzedni artykułSeniorka z Pajęczna oszukana. Straciła kilkadziesiąt tysięcy złotych
Następny artykułMiędzynarodowe Targi Końskie w Pajęcznie już 12 września