R e k l a m a

Odpowiedz do: Historia Pajęczna ta nieznana i zapomniana

Pajęczno Forum Forum mieszkańców powiatu pajęczańskiego Historia Pajęczna ta nieznana i zapomniana Odpowiedz do: Historia Pajęczna ta nieznana i zapomniana

#29187
zbigniew
Participant

Ponieważ jest zima mam pytanie do Forumowiczów związane z historią Pajęczna.
Co to były Glinianki, gdzie były i co jest teraz w tym miejscu? Myślę, że nieco starsi pamiętają a nieco młodsi przeczytają. Glinianki w latach 60 to Centrum Sportów Zimowych (a konkretnie łyżwiarskich).
Był to zbiornik wodny, po wyrobisku gliny przy cmentarzu, naprzeciw straży. Zbiornik zajmował miejsce od drogi (obecnie Targowa) przy murze cmentarnym prawie do skrzyżowania ulic Wiśniowej z 1 Maja. Kiedyś to miejsce było Centrum Sportowym (nie ma tu żadnej złośliwości). W czasach kiedy zima to była zima, Glinianki zamarzały i rozpoczynały się szaleństwa na łyżwach. Hm…, ale to nie były takie łyżwy z butami, jakie można obecnie kupić. Były to bardzo ciężkie łyżwy przykręcane do butów, mocowanie to było coś w rodzaju szczęk skręcanych przy pomocy kluczyka. Inne modele łyżew miały z przodu szczęki a z tyłu taki specjalny uchwyt, który się wkładało w tzw. blaszkę (otwór w obcasie buta z przymocowaną specjalna blaszką). Można powiedzieć, że wtedy to były buty. Dziś nie ma szans na wykonanie we współczesnym obuwiu takiego rozwiązania. No i oczywiście łyżwy były mocowane paskiem przechodzącym w otworze w łyżwie i spinanym na bucie. Tak uzbrojony w łyżwy oraz nieśmiertelna czapkę pilotkę oraz kurtkę i rękawice, zawodnik lub zawodniczka wjeżdżał na lód na Gliniankach. Zawodnicy dzieli się wg jakiś reguł na dwie drużyny i zaczynała się walka sportowa. Sprzęt hokejowy był bardzo zróżnicowany. Kije hokejowe… to były kawałki gałęzi w zarysie przypominające kij hokejowy. Okoliczne drzewa cierpiały z powodu poszukiwaczy sprzętu, który był później scyzorykiem obrabiany. Krążek hokejowy to zwykle był jakiś niewielki kamień. Bramki stanowiły dwa większe kamienie. Była to przyczyna wielu zaciekłych sporów, czy po strzale „krążek” przeszedł obok słupka czy w światle bramki. No cóż nie istniały zapisy wideo, ale jakoś tam drużyny dogadywały się. „Kije hokejowe oraz krążki” były przyczyną wielu kontuzji. Zwłaszcza kiedy zawodnik dostał kijem w okolicy oka, to później chodził z takim śladem, który przybierał wszystkie kolory świata. A wiosną (wtedy były prawdziwe wiosny) kiedy lód zaczął topnieć Centrum Sportów Zimowych zamieniało się w Centrum Sportów Wodnych. Było pływanie na krach. Za napęd służył kawał kija i tak te „jachty” pływał wzdłuż, w poprzek. Czasami jakiś jacht rozpadał się lub załoga „wypadła za burtę”. Z reguły kończyło się to awanturą w domu, kiedy taki dzielny marynarz zupełnie mokry i zziębnięty wracał do domu.
Z biegiem czasu zaczęły się pojawiać prawdziwe kije, łyżwy z butami i Glinianki też zaczęły się zmieniać, zaczynały maleć, ich znaczenie jako centrum sportowego powoli gasło. Drugim Centrum Sportów Zimowych była Wapiennica. No oczywiście nie w takim kształcie jak obecnie. Była wtedy wyrobiskiem po kamieniołomach. Z groźnymi skałami, zboczami. Na Wapiennicy uprawiało się ekstremalne sporty zimowe. Zjazd po stromym zboczu pomiędzy potężnymi skałami wapiennymi. Zjazdy takie robiło się na byle czym. Elitę stanowili zawodnicy, którzy zjeżdżali na desce, do której przymocowana była para łyżew. Na tym wynalazku rozwijano kosmiczne prędkości.
Letnim Centrum Sportowym był Ług, który wiódł prym, a na drugim miejscu był Pietrzyków. Takie były to Centra Sportowe w dobie, kiedy nie wiedzieliśmy co to jest komputer, a telewizory w Pajęcznie można było policzyć na palcach. I dało się jakoś żyć bez telefonu komórkowego, bez internetu co dziś jest niewyobrażalne.
A bez tych rzeczy nam się udało jakoś i bawiliśmy się doskonale.
To wszystko co wyżej napisałem to już historia. Może nie tak czysto historyczna, ale związana z Pajęcznem i z ówczesnymi młodymi mieszkańcami. Dziś po Gliniankach nie ma śladu. Jest tu parking, kostka, kwiaty i ławki. Wapiennica jest zupełnie inna. Ług (jezioro Matusowiec) niby jest, ale też jest to inny Ług. Podobnie i Pietrzyków. Czas płynie i wszystko się zmienia. Tak jak i my się zmieniamy, kiedyś waleczni zawodnicy hokejowi, uczestnicy ekstremalnych zjazdów na Wapiennicy, pływacy na Ługu i Pietrzykowie. Dziś mamy co wspominać.
Nie mam żadnych zdjęć z tych miejsc i lat (lata 60) co opisałem. Może ktoś ma, to niech wrzuci na forum.