Ponad pięć lat musiało minąć aby Prezes Rady Ministrów ponownie zawitał z oficjalną wizytą do powiatu pajęczańskiego. W 2014 roku Pajęczno odwiedził Donald Tusk, tym razem mieszkańcy mieli możliwość spotkać się z Mateuszem Morawieckim. Wydarzenie wzbudziło jednak falę krytyki.
Wizyta szefa rządu w powiecie pajęczańskim rozpoczęła się od zamkniętego spotkania z lokalnymi biznesmenami, gdzie premier przedstawił swoją wizję na rozwój gospodarczy kraju. Po oficjalnym wystąpieniu przedsiębiorcy mieli również możliwość rozmowy z Mateuszem Morawieckim. Następnie rządowa kolumna udała się do Zespołu Szkół im. Henryka Sienkiewicza w Pajęcznie gdzie w hali sportowej ponad 250 zaproszonych mieszkańców naszego powiatu oraz gości czekało na spotkanie z szefem rządu. Tłum przywitał Mateusza Morawieckiego gromkimi brawami. Podczas swojego wystąpienia Prezes Rady Ministrów chwalił pozytywne zmiany w naszym regionie, przekonywał o wysokiej jakości zarządzania państwem przez partię rządzącą, nie szczędząc przy tym słów krytyki opozycji. Premier nawiązał również do sławnego pajęczańskiego czołgu. Ostatnim punktem spotkania była możliwość wykonania pamiątkowego zdjęcia.
Wizytę premiera, można by uznać za udaną, gdyby nie pewien zgrzyt, który wzbudził potężną falę krytyki. Spotkanie z mieszkańcami miało charakter zamknięty. Wstęp miały wyłącznie wcześniej zaproszone osoby. Jak tłumaczą organizatorzy, wynikało to z faktu ograniczonej ilości miejsc.
Na salę nie zostali wpuszczeni mieszkańcy, ale co wywołało mały skandal również i członkowie PiS-u oraz startujący na posłów z listy Prawa i Sprawiedliwości Sylwia Wrzała i Mariusz Gałka. Tego dnia lokalni kandydaci do sejmu otrzymali SMS-a z zaproszeniem na wydarzenie z Komitetu Wyborczego PiS, ale kiedy przybyli na miejsce okazało się, że ich nazwisk nie ma na liście i ostatecznie nie udało im się spotkać z Mateuszem Morawieckim.
Mariusz Gałka zdecydował się o całej sprawie poinformować koordynatora wyborczego Iwonę Koperską oraz pełnomocnika okręgu Grzegorza Schreibera. Zwrócił się również listownie do premiera o natychmiastową dymisję wicewojewody Karola Młynarczyka oraz przesłał pismo do Jarosława Kaczyńskiego, w którym sugeruje przywołanie do porządku jednej z organizatorek spotkania Beaty Mateusiak-Pielucha, ponieważ uważa, że zablokowanie jego uczestnictwa w spotkaniu nie było przypadkowe.




