Adam Stachera nie jest już dyrektorem SP ZOZ w Pajęcznie. Okazuje się, że pierwsze negatywne konsekwencje decyzji zarządu powiatu pacjenci mogą odczuć już wkrótce. Część lekarzy w ramach protestu zdecydowała się złożyć wypowiedzenie.
Adam Stachera od 2002 roku związany jest z Samodzielnym Publicznym Zespołem Opieki Zdrowotnej w Pajęcznie. Zaczynał na stanowisku zastępcy dyrektora, następnie p.o. dyrektora, a ostatnie 6 lat pełnił funkcję dyrektora naczelnego. Stachera wyprowadził pajęczański szpital z długów i pozyskał ogromne środki zewnętrzne, które przełożyły się na wiele inwestycji. Dzięki jego uporowi po dwunastu latach starań udało się pozyskać sprzęt z WOSP o łącznej wartości ponad 200 tysięcy złotych. Jego ciężka praca i wysiłek wkładany w rozwój placówki był doceniany w wielu konkursach. W rankingu przygotowanym przez dziennik Rzeczpospolita „Liderzy Zarządzania Szpitalami Publicznymi” pajęczański szpital kilkukrotnie znajdował się na podium.
W związku z upływem kadencji Adama Stachery, zarząd powiatu ogłosił konkurs na dyrektora pajęczańskiego ZOZu. Do udziału zgłosiły się cztery osoby, tylko kandydatura Adama Stachery i Agnieszki Kubot-Krawczyk spełniły warunki formalne i to ta dwójka kandydatów stanęła przed komisją konkursową. Zdecydowaną przewagą pięciu głosów wybrano Agnieszkę Kubot-Krawczyk. Kandydaturę Adama Stachery poparł tylko jeden członek komisji.
Agnieszka Kubot-Krawczyk to mieszkanka Kępna, w ostatnim czasie zajmowała się prowadzeniem prywatnego gabinetu fizjoterapii oraz pracowała jako specjalista ds. zarządzania jakością w szpitalu w Kępnie. W ubiegłym roku bezskutecznie startowała z list Prawa i Sprawiedliwości do rady powiatu wieruszowskiego. Kubot-Krawczyk nie ma doświadczenia na stanowisku jakie objęła, jednak jak przekonuje zasiadająca w komisji konkursowej Mariola Paśnik, nowa dyrektor posiada zdecydowanie wyższe kwalifikacje niż jej konkurent. Z kolei wicestarosta Paweł Sikora tłumaczy, że o wyborze mieszkanki Kępna zadecydowała również przedstawiona przez nią wizja rozwoju placówki.
Zupełnie inne zdanie mają lekarze z pajęczańskiego szpitala, którzy twierdzą, że konkurs był farsą, a nowa pani dyrektor została „przywieziona w teczce”. Na znak protestu wszyscy etatowi lekarze z oddziału chorób wewnętrznych złożyli wypowiedzenia. Ze stanowiska zrezygnował również Witold Drab, który pełnił obowiązki dyrektora do spraw medycznych.
Sprawa bulwersuje również radnych powiatowych, Maksymilian Drab ocenił ją jako skandaliczną i wyraża stanowczy sprzeciw. Byłego dyrektora bronią w mediach społecznościowych również zwykli mieszkańcy:
– Wielka strata dla naszego powiatu i pajęczańskiego szpitala. Za Dyrektorem Stacherą przemawiały kompetencje i doświadczenie, a nie polityczne koneksje… Czy istnieją jeszcze jakiekolwiek granice przyzwoitości przy obsadzaniu stanowisk? – pyta retorycznie Adam Nowak.
– Makabra. Czy polityka musi ładować się wszędzie? Przecież przez tyle lat nasz szpital zmienił się na plus – stwierdza Marcin Pająk.
Adam Stachera nie chce komentować całej sytuacji, jednak nie ukrywa, że jest mu przykro z powodu w jaki sposób został potraktowany. Za pośrednictwem naszego portalu chciałby podziękować swoim pracownikom:
– Pragnę podziękować personelowi za wspaniałą pracę, która przekłada się na leczenie naszych pacjentów. To nie tylko lekarze, ale również panie sprzątające, obsługa techniczna, średni personel medyczny i tak droga mi administracja. To wspaniali ludzie, którzy stanowią moc firmy. Odchodzę z podniesioną głową. Zostawiając szpital w doskonałej kondycji finansowej. I gotowym planem na przyszłość. Dziękuję wszystkim wspaniałym ludziom, którzy się do tego przyczynili, bo to nie ja tylko personel szpitala i poprzednie władze Powiatu to sprawiły. Dziwi mnie jak garstka osób może zburzyć trud, zaangażowanie i wyrzeczenia wspaniałych ludzi, dla których największą wartością jest pacjent – mówi Adam Stachera.
Wszystko wskazuje na to, że powiat pozbył się utalentowanego menadżera i stracił zespół lekarzy, jeśli dołączą do nich kolejni medycy, to pajęczański ZOZ czeka medyczna katastrofa, a „dobrą zmianę” poczują na własnej skórze bogu ducha winni mieszkańcy.




