„Miliony złotych do odzyskania” – Burmistrz Działoszyna o przekształceniu ZWiK

13

Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Działoszynie ma zmienić swoją formę prawną i stać się jednoosobową spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, której jedynym właścicielem pozostanie gmina. Burmistrz Rafał Drab tłumaczy, dlaczego ta zmiana jest konieczna — i nie unika odpowiedzi na zarzuty oponentów.

Od czego zaczął się pomysł o zmianie formy działania zakładu?

Od liczb. W samorządzie trzeba patrzeć na finanse i szukać rozwiązań, które chronią pieniądze mieszkańców. Kiedy zsumowaliśmy, ile VAT-u zakład nie może odliczyć tylko dlatego, że działa jako jednostka budżetowa — a w samym 2025 roku to niemal milion złotych — jasne stało się, że trzeba działać.  W perspektywie jednej kadencji to kilka milionów złotych, które mogłyby trafić na remonty dróg czy modernizację sieci wodociągowej.

Skąd bierze się ten problem z VAT-em?

Zakład budżetowy nie jest podatnikiem VAT w pełnym tego słowa znaczeniu. Świadczy usługi opodatkowane — dostawę wody, odbiór ścieków — ale jednocześnie realizuje wiele zadań własnych gminy, gdzie VAT po prostu nie podlega odliczeniu. Zakład budżetowy podlega szczególnym regulacjom, które ograniczają możliwość odliczenia podatku VAT od zakupów. Nie odlicza go w całości — może stosować jedynie tzw. współczynnik proporcji, który w przypadku naszego zakładu przez lata oscylował na poziomie zaledwie 50 procent. Co to oznacza w praktyce? Że od każdej złotówki VAT zapłaconego przy zakupie materiałów, usług czy sprzętu — połowa przepada bezpowrotnie. W zwykłych latach to setki tysięcy złotych. 

Nowo utworzona spółka, będzie mogła odliczać VAT w całości — dokładnie tak jak robią to firmy komercyjne z sektora wodno-kanalizacyjnego. 

Czy możliwość odliczenia VAT to jedyna zaleta?

Absolutnie nie. Ważną zaletą, o której mówi się mniej, jest możliwość świadczenia przez spółkę usług bezpośrednio na rzecz mieszkańców. Zakład budżetowy jest tu mocno skrępowany przepisami — nie może swobodnie przyjmować zleceń od osób prywatnych. Spółka jako podmiot gospodarczy będzie mogła wykonywać na przykład przyłącza wodociągowe i kanalizacyjne, roboty instalacyjne, prace ziemne. Mieszkaniec zyska lokalnego, sprawdzonego wykonawcę znającego każdy metr gminnej sieci. 

Czy zakład był dochodowy? Ile tak naprawdę kosztował gminę?

Żeby utrzymać ceny wody i ścieków na poziomie akceptowalnym dla mieszkańców, gmina dopłacała do zakładu z budżetu — i to w kwotach, które trudno nazwać symbolicznymi. W 2024 roku dopłata wyniosła 2,3 miliona złotych. W 2025 roku — 2,2 miliona złotych. Łącznie w ciągu dwóch lat gmina, czyli wszyscy mieszkańcy, dołożyła do zakładu ponad cztery i pół miliona złotych.

Do tego zakład albo generował straty, albo niewielkie nadwyżki roczne — które i tak finalnie były mu umarzane, bo stan środków obrotowych był zbyt niski, żeby wymagać ich zwrotu. To model, który nie ma przyszłości. Spółka działająca na zasadach rynkowych musi wypracowywać wynik, który pozwoli jej się rozwijać — a nie czekać na coroczną kroplówkę z budżetu gminy.

Wspomniał pan o efektywności. Co konkretnie zmieni się w sposobie działania?

Zakład dysponuje dziś całkiem pokaźnym parkiem maszynowym — sprzętem, pojazdami, urządzeniami. Problem w tym, że jako jednostka budżetowa nie może go w pełni wykorzystać. Spółka nie ma tych ograniczeń. Będzie mogła świadczyć usługi sprzętem i ludźmi nie tylko na potrzeby własne, ale też komercyjnie — dla mieszkańców, dla firm, a nawet dla innych gmin w regionie. Koparka, która dziś stoi między zleceniami gminnymi, może pracować i zarabiać. To zmiana myślenia z urzędowego na gospodarcze — i właśnie o to chodzi.

Wspomniał pan o stabilności finansowej. Czy spółka ma szansę na zewnętrzne dofinansowanie?

I to jest jeden z argumentów, o których mówię zbyt rzadko, a który jest wyjątkowo silny. Spółka prawa handlowego otwiera nam drzwi do źródeł finansowania, które dla zakładu budżetowego są praktycznie niedostępne. Mówimy o konkretnych możliwościach: Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego — programy regionalne na infrastrukturę komunalną, gospodarkę wodno-ściekową i odnawialne źródła energii; Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej — preferencyjne pożyczki i dotacje na inwestycje ekologiczne, modernizację sieci i gospodarkę odpadami; Fundusze Norweskie i EOG — środki na transformację energetyczną, kogenerację i zielone inwestycje, dostępne właśnie dla podmiotów takich jak spółki komunalne.

Dziś zakład budżetowy albo w ogóle nie może składać takich wniosków, albo jest traktowany przez instytucje finansujące jako mniej wiarygodny wnioskodawca niż spółka. To realne pieniądze, które możemy pozyskać dla Działoszyna — albo pozostawić innym gminom, które zrobiły ten krok przed nami.

Jakie zadania przejmie nowa spółka?

Zakres będzie znacznie szerszy niż obecny zakład. Zależy nam na tym, żeby jedna sprawna struktura zarządzała tym, co dziś jest rozrzucone po różnych jednostkach. Planujemy pięć głównych obszarów: Gospodarka wodno-kanalizacyjna i infrastruktura drogowa— eksploatacja sieci, budowa przyłączy, remonty dróg, chodników i utrzymanie zieleni; PSZOK i gospodarka odpadami — prowadzenie Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych i wszystkie zadania wynikające z ustawy o utrzymaniu czystości; Kogeneracja — skojarzona produkcja ciepła i sprzedaż energii elektrycznej, co uniezależni gminę od zewnętrznych dostawców i przyniesie przychody; Gospodarka zasobem mieszkaniowym — zarządzanie gminnymi lokalami mieszkalnymi; Obiekty sportowe, rekreacyjne i turystyczne — m.in.: obsługa nowopowstającej pływalni. W obecnej formule gmina ma ograniczone możliwości bezpośredniego pobierania opłat za część usług, natomiast spółka będzie mogła robić to w sposób przejrzysty i zgodny z przepisami, co zapewni sprawne funkcjonowanie obiektu oraz jego realne utrzymanie bez nadmiernego obciążania budżetu gminy.

Przeciwnicy tego rozwiązania pytają: co się stanie z majątkiem, jeśli spółka zbankrutuje?

To pytanie uzasadnione, jednak odpowiedź jest jednoznaczna. W tym zakresie należy jasno wskazać, że infrastruktura strategiczna – w szczególności sieci wodociągowe i kanalizacyjne – pozostaje pod kontrolą gminy. W praktyce możliwe jest takie ukształtowanie relacji majątkowych, aby kluczowe składniki majątku nie były narażone na utratę.

Dodatkowo należy podkreślić, że działalność spółki będzie miała charakter komunalny i opiera się na stabilnych, przewidywalnych przychodach. Ryzyko bankructwa w tego typu podmiotach jest znikome, a w przypadku jakichkolwiek trudności gmina jako właściciel posiada pełne narzędzia do reagowania i zapewnienia ciągłości świadczenia usług dla mieszkańców. Scenariusz upadłości spółki komunalnej realizującej zadania własne gminy jest skrajnie mało prawdopodobny — mamy i obowiązek, i interes, żeby do tego nie dopuścić.

Drugi zarzut dotyczy pracowników. Mówi się, że stracą dodatki i uprawnienia.

Rozumiem te obawy i traktuję je poważnie.Przejście pracowników do spółki nastąpi na podstawie art. 23(1) Kodeksu pracy oraz przepisów ustawy o pracownikach samorządowych. Nowy pracodawca — spółka — wchodzi z mocy prawa we wszystkie prawa i obowiązki dotychczasowego pracodawcy. Nie planuje się odbierania dodatków ani ograniczania praw pracowniczych. Wręcz przeciwnie – nowa forma organizacyjna daje większe możliwości rozwoju zawodowego oraz bardziej elastyczne kształtowanie systemu wynagrodzeń.

Pojawiają się głosy, że przekształcenie w spółkę oznacza podwyżki — za wodę, wywóz odpadów czy nieczystości. 

To demagogiczny straszak, który nie ma żadnego pokrycia w faktach ani w prawie. Obalmy to raz na zawsze.

Po pierwsze: ceny za wodę i ścieki zatwierdza Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie na podstawie szczegółowej taryfy. Spółka nie może ich ustalić sama, według własnego widzimisię — procedura jest identyczna jak dla zakładu budżetowego i podlega zewnętrznej kontroli regulatora. Żadna zmiana formy prawnej tego nie zmienia.

Po drugie: stawki za wywóz odpadów komunalnych zatwierdza Rada Miejska — nie spółka, nie burmistrz, Rada. To jest kompetencja, której żadne przekształcenie nie przenosi na podmiot zewnętrzny.

Po trzecie, i to jest argument, który powinien zamknąć tę dyskusję: dzięki odliczeniu VAT spółka będzie miała niższe koszty operacyjne niż zakład budżetowy. Niemal milion złotych rocznie to realna oszczędność po stronie kosztów. Mniejsze koszty to mniejsza presja na wzrost taryf. Innymi słowy — dzięki spółce mamy szansę utrzymać ceny na dotychczasowym poziomie, a w perspektywie inwestycji finansowanych z zewnętrznych funduszy — nawet zahamować ich wzrost. Kto twierdzi, że spółka oznacza drożej, mija się z prawdą lub po prostu nie zna mechanizmów, o których mówi.

Co powie pan tym, którzy wciąż mają wątpliwości?

Przede wszystkim należy podkreślić, że planowana spółka będzie w 100% własnością Gminy Działoszyn, co oznacza pełną kontrolę samorządu nad jej działalnością, majątkiem oraz kierunkiem rozwoju. Nie traci żaden pracownik miejsca pracy, nie znikają żadne usługi. Zyskujemy natomiast narzędzie, które pozwoli odliczać VAT, inwestować więcej i zarządzać sprawniej — a do tego spółkę, która będzie mogła pracować bezpośrednio dla mieszkańców, wykonując usługi, które dziś zakład nie ma prawa wykonywać. Kilka milionów złotych w ciągu jednej kadencji tylko z tytułu VAT to realne pieniądze, które mogą wrócić do gminy w postaci lepszych dróg i sprawniejszej infrastruktury. Tym bardziej nie rozumiem radnych, którzy znają te liczby i nie poparli  pomysłu utworzenia spółki. Proponujemy rozwiązanie, które w ciągu kilku lat zaoszczędzi mieszkańcom kilka milionów złotych. Tego nie wolno lekceważyć, ponieważ każdy rok zwłoki to setki tysięcy złotych, które bezpowrotnie tracimy. 

Poprzedni artykułSiatkarska majówka w Pajęcznie. Gra o awans do I ligi kobiet
Następny artykułKS Pajęczno w finale walki o I ligę! Świetny turniej półfinałowy siatkarek
guest

13 Komentarze
najstarsze
najnowsze najpopularniejsze