Zwykłe obniżenie nastroju, czy coś więcej — czym jest tak zwany syndrom niedzielnej nocy i jak sobie z nim radzić?

0

Nie od dziś wiadomo, że na to, jaki mamy nastrój wpływa wiele czynników: od pogody, panującego ciśnienia, relacji z bliskimi osobami po aktualnie panującą porę roku. Jeśli czujemy się pełni energii i chęci do działania, to wszystko jest w porządku i nie zastanawiamy się zbytnio dlaczego tak jest. Inaczej sprawa wygląda, jeśli zaczynamy czuć się kiepsko i zaczynamy odczuwać nastroje depresyjne. Często w takiej sytuacji można zauważyć, że również sama odporność obniża się i o wiele łatwiej jest o złapanie jakiegoś przeziębienia.

Możliwe, że niektórzy zauważyli również, jak nastrój i samopoczucie może się zmieniać w zależności od dnia tygodnia oraz tego, co on niesie ze sobą. Chyba wszyscy znają powiedzenie „nie lubię poniedziałku” (powstała również komedia o tym samym tytule), gdyż większości kojarzy się ono z koniecznością powrotu do pracy albo do szkoły. Jak jednak pokazują badania, okazuje się, że większość osób o wiele gorzej czuje się przy okazji niedzielnego wieczoru. Wpływ na to może mieć wiele czynników, wśród których wymienić można między innymi:

  • niechęć do zbliżającego się poniedziałku i jego nowymi zobowiązaniami oraz wyzwaniami;
  • niechęć odczuwana wobec wykonywanej pracy albo chodzenia do szkoły;
  • niezadowolenie wynikające z poczucia, że źle spędziliśmy wolny czas;
  • smutek z powodu tego, że plany na weekend się nie udały.

Syndrom niedzielnego wieczoru bywa określany jako sunday night blues, co w pewien sposób kojarzyć się może z saturday night fever, lecz w przeciwieństwie do gorączki sobotniej nocy, nie jest to czas zabawy i odpoczynku. Omawianemu tu syndromowi postanowili przyjrzeć się badacze, między innymi Szwedzcy socjolodzy, którzy tematykę tą sprawdzali na grupie badawczej. Nie tylko udało im się potwierdzić, że wspominany wieczór stanowi najmniej radosny moment tygodnia, lecz jest czasem odczuwania znacznego lęku przed jutrem.

Przyczyny występowania syndromu niedzielnej nocy

Sunday night blues może dotykać prawie 78% społeczeństwa. Równa się to temu, że weekendowy czas dla nich nie jest momentem odpoczynku i wytchnienia od pracy oraz łączącego się z nią stresu. Jak zatem widać, wiele osób cierpi na tenże syndrom i warto zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy z tym problemem sami.

Badacze przyjmują, że największym powodem pojawiania się spadku nastroju w niedzielę wieczorem jest nieumiejętność właściwego odpoczywania i korzystania z danego czasu wolnego. Najczęściej popełnianym błędem jest pozostawanie w pracy myślami — myśląc o trudnościach zawodowych „nie wychodzimy” w pełni z naszej pracy i nadal w niej pozostajemy. Z uwagi na to należy nauczyć się:

  • nie odpowiadać na wiadomości dotyczące pracy w trakcie czasu wolnego — często przyjmuje się, że jeśli ogarnie się kwestie zawodowe w wolnym czasie, to łatwiej będzie wejść w nowy tydzień pracy z mniejszą ilością zadań;
  • nie planować szczegółowo przyszłych zadań roboczych, przez co nasz umysł wciąż analizuje kwestie zawodowe;
  • wyłączać służbowy telefon, dzięki czemu uda się uniknąć służbowych połączeń w niewłaściwym momencie;
  • nie analizować sytuacji, które wydarzyły się w pracy — wiele osób nie potrafi nauczyć się, że to, co się w niej dzieje, powinno tam zostać i w końcu „to tylko praca”, same trudności dotyczą przeważnie relacji z klientami, współpracownikami i oczywiście z szefem.

Odgrywając sytuacje z pracy, wcale z niej nie wychodzimy, nie możemy więc od niej odpocząć i rozluźnić się z uwagi na natrętne myśli. Do tygodniowego zmęczenia dochodzi nowe i nie ma możliwości pełnej regeneracji— nie skupiamy się w końcu na tym, co się dzieje w danej chwili, w danym miejscu. Nie można doświadczyć swobody, jaką daje wolny czas, bo przychodzi do zamartwiania się o najbliższy tydzień.

Wszystko to prowadzi do przykrych myśli i zamieniania nowej energii w smutek. Z każdą chwilą coraz silniej odczuwamy, że czas przeznaczony na zabawę nam umyka i za parę chwil niemożliwe będzie leniuchowanie, a konieczna okaże się wytężona praca. Prowadzi to do powstania swoistej antypatii wobec miejsca pracy, braku energii do dalszego działania, poczucia rutyny oraz znużenia. Niezwykle często przed zaśnięciem albo w poniedziałkowy ranek odczuwamy, że zaczął się czas wyzwań, które okazują się dla nas trudne, czy wręcz niewykonalne, a co za tym idzie i przerażające.

Inną istotną kwestią, która ma wpływ na pojawienie się omawianego tutaj syndromu, ma nasz emocjonalny stosunek do pracy. Jak się łatwo domyśleć, o wiele łatwiej jest nam do niej wrócić, jeśli czujemy, że się w niej spełniamy i ją po prostu lubimy. Z uwagi na to warto postarać się o takie zatrudnienie, w którym:

  • nasze zajęcia będą w grupie naszych zainteresowań;
  • mamy dobre relacje w miejscu pracy;
  • jesteśmy zadowoleni z otrzymywanego wynagrodzenia.

Innym powodem pojawiania się syndromu niedzielnej nocy może być nadmiernie wyczerpujący weekend. Jeśli spędzi się go zbyt intensywnie, to nasz organizm nie będzie miał czasu na odpowiednią regenerację — w efekcie będziemy mieli poczucie, że nim właściwie wypoczniemy, to spadną na nas dalsze zobowiązania. Brak relaksu może okazać się depresyjny dla niektórych z nich. Zaburzenia psychiczne, nerwice, depresja, to tylko niektóre z chorób cywilizacyjnych, do których doprowadzić może nieodpowiednia równowaga w proporcjach pomiędzy pracą i odpoczynkiem. Przyczyny omawianego tu problemu mogą być więc różne i nie dotyczyć tylko pracy. Tym na co trzeba zwrócić uwagę to:

  • czy mamy odpowiednią ilość snu;
  • czy nasza aktywność psychiczna i fizyczna jest na odpowiednim poziomie — nie może być ani nadmierna, ani zbyt mała;
  • czy nasza dieta jest dobrze dobrana i pokrywa nasze zapotrzebowanie na składniki odżywcze.

Kilka porad, jak sobie radzić z syndromem niedzielnej nocy

Jak już wspominano, prawie 80% osób cierpi na syndrom niedzielnej nocy — to jest pierwszy krok na drodze poradzenia sobie z nim, uświadomienie, że nie jest się samym z tym problemem. Negatywne emocje związane z końcem czasu wolnego to nic dziwnego, jedynie 22% osób potrafi sobie radzić z codziennym stresem, dzięki czemu cotygodniowy spadek nastroju może je ominąć.

Żeby dało się zwalczyć problem, w pierwszej kolejności należy znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy. W dalszej kolejności warto przeanalizować, co może leżeć u podstaw problemu. Jest to tym istotniejsze, że jeśli dochodzi do sytuacji, w której syndrom niedzielnej nocy jest ciągły, to może przyczynić się do pojawienia wypalenia zawodowego. Gdy problem tkwi w szefie albo w formie wykonywanej pracy, można rozważyć jej zmianę. Gdy jednak zmiana zawodu nie jest możliwa, to warto poszukać naturalnych antydepresantów. Tym, co warto wypróbować, są:

  • ćwiczenia — w naturalny sposób redukują one stres;
  • zdrowe, smaczne i dobrze zbilansowane posiłki;
  • zmiana niedzielnych przyzwyczajeń — okazuje się, że najlepiej jest wypełnić trudny czas dobrze dobraną aktywnością, która będzie stanowić nowy nawyk i umożliwi odpowiednie zrelaksowanie.

Tym czego należy unikać, jest:

  • alkohol — wbrew temu, co się może wydawać, nie działa on odprężająco, lecz doprowadza do nagromadzenia się negatywnych odczuć;
  • inne formy używek — nie załatwią one problemu, lecz mogą go dodatkowo powiększyć.