Ostatni świąteczny przystanek “Niewidzialnej Ręki”

0

Sami musimy zadbać, aby w święta było fajnie i wesoło. Wiadomo – kiedyś dbali o to rodzice, przebierając się za Mikołaja. Teraz jednak wszystko zależy od nas. Jeśli ktoś ma w sercu pretensje, smutek i frustrację – właśnie to dostanie na święta. Bo często dostajemy od innych to, co sami mamy w swoich sercach. Czasami skarżymy się na złe czasy i okrutny bezlitosny świat. Na nic zdadzą się jednak skargi. Świat jest tylko dlatego zły, twardy i okrutny, że tacy są ludzie, którzy go zamieszkują. Decyzje o życiu na ziemi nie zapadają ani w niebie, ani w piekle, lecz podejmują je właśnie ludzie żyjący na ziemi tacy jak my.

Miarą naszego ludzkiego życia jest sposób, w jaki wpływamy na życie innych ludzi i wzbogacamy je, a więc to, co robimy dla tych, którzy najmniej się tego spodziewają, na których świat nie zwraca uwagi. Dopiero kiedy zaczynamy oddawać to, co mamy, zyskujemy bogactwo o wiele cenniejsze niż same monety. Niezależnie od warunków, w których nas wychowano, bez względu na to, jaką wykonujemy pracę i ile zarabiamy, wszyscy jesteśmy w stanie coś dać – czy to czas, miłość albo zainteresowanie komuś w potrzebie. Bo przecież wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Kolor skóry i ubranie to tylko okrycie zewnętrzne. Tym, co decyduje o naszym człowieczeństwie, jest zdolność do okazywania współczucia innym i właśnie ta zdolność pozwoli nam przeżyć w kurczącym się świecie. W dzisiejszych czasach warto zatrzymać się na chwilę i zwrócić uwagę na drugiego człowieka, który najpierw poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc.

Akcja dobroczynna „Niewidzialna ręka” działająca przy Publicznym Przedszkolu nr 1 „Bajka” w Działoszynie zorganizowała swój świąteczny przystanek. Tym razem odbył się on pod hasłem: “Jeśli znasz…jeśli masz…-aniołek na szczęście”. Był to już ostatni świąteczny przystanek. Wolontariusze zbierali zarówno informacje o osobach schorowanych, samotnych, jak również przyjmowali i przekazywali prezenty od darczyńców. Stali się na chwilę wysłannikami dobrej nowiny. Powodzenie akcji było jednak uzależnione od ludzi dobrej woli oraz darów ich wielkich serc. Najbardziej emocjonujące okazało się samo oczekiwanie na telefon od darczyńców. Chociaż nikt nie zadzwonił, znalazło się kilka osób, które wsparły akcję. Z prędkością światła zareagowali: Kamila Kijanka-Posmyk i firma Tat-Pol Sp. z o.o. oraz Jagoda i Adam Bednarkowie. Do akcji włączyli się również niektórzy pracownicy przedszkola nr 1 „Bajka” w Działoszynie oraz Specjalnego Ośrodka Szkolno –Wychowawczego w Działoszynie. Prezenty zostały rozwiezione do czterech rodzin z terenu Miasta i Gminy Działoszyn, zgodnie z wolą darczyńców. Jak co roku także sami wolontariusze przygotowali paczkę pełną niespodzianek.

Pragnę z całego serca podziękować za wieloletnią współpracę, zaangażowanie, bezinteresowną pomoc, poświęcony swój cenny czas moim Aniołom-wolontariuszom: Aldonie Wasiak ze Specjalanego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Działoszynie, Izabeli Posmyk, Elżbiecie Górnik, Annie Chybińskiej, Agnieszce Górnik, Katarzynie Kucharczyk, Dorocie Rus, Marzenie Marczak. Jestem szczęśliwa, bo otoczona aniołami. A przecież nigdy nie wiemy, czy i my nie będziemy kiedyś potrzebowali pomocy. Więc warto sobie na nią zasłużyć. Bo przecież w życiu chodzi o to, żeby mniej myśleć o sobie a więcej o innych. Posiadanie wielkiego serca nie ma nic wspólnego z wartością naszego konta bankowego. Każdy ma coś, co może dać innym.
Każdy gest, nawet najdrobniejszy… zmienia świat… czyjś świat. Odkryjmy w sobie radość dzielenia się… Bo to naprawdę ogromna wartość! Dając radość innym, jednocześnie dajemy radość sobie. Zawsze, kiedy życie daje mi cytrynę, robię lemoniadę.

Z noworocznym pozdrowieniem Krysiak Koryna

Odpowiedz

avatar