Wczoraj informowaliśmy o policyjnej akcji „Znicz”. Okazuje się jednak, że oficjalny komunikat znacznie odbiega od rzeczywistości. Na drogach może zabraknąć stróży prawa, którzy co roku dbają o nasze bezpieczeństwo.
Od kilku miesięcy trwa ogólnopolski protest policjantów, którzy m.in. domagają się podwyżek. Funkcjonariusze protestowali już w Warszawie, a także częściej nie zwykle wystawiali pouczenia – tylko we wrześniu wpływy z mandatów były mniejsze o 41 milionów złotych niż w roku ubiegłym. Trudno się dziwić protestującym, którzy słyszą od rządzących o doskonałej sytuacji gospodarczo-finansowej państwa, a mimo to nie mogą doprosić się wzrostu płac.
Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach czeka nas zaostrzenie protestu. Co prawda, zgodnie z prawem służby mundurowe nie mogą strajkować, ale mogą zachorować i to właśnie się dzieje. Policjanci masowo przechodzą na zwolnienie lekarskie. Tajemniczy wirus, który dziesiątkuje policję w całym kraju, dotarł także do Pajęczna. Z komunikatu, jaki otrzymaliśmy z KWP w Łodzi, na obecną chwilę (godz. 16:00) w KPP w Pajęcznie ponad jedna trzecia policjantów jest już na zwolnieniu:
– W KPP Pajęczno na zwolnieniach przebywa 29 funkcjonariuszy. Stan etatowy to 78 funkcjonariuszy – poinformował nas asp. sztab. Radosław Gwis z KWP w Łodzi.
Nieoficjalnie mówi się jednak, że sprawa jest o wiele poważniejsza, ponieważ zachorował niemal cały wydział ruchu drogowego i prewencji – czyli policjanci najbardziej potrzebni podczas działań w ramach akcji „Znicz”.
Jak protest przełoży się na bezpieczeństwo mieszkańców naszego powiatu, dowiemy się w ciągu kilku dni. Jeśli czarny scenariusz dojdzie do skutku, to całego powiatu może pilnować znacznie mniej funkcjonariuszy niż zwykle.




