Podczas kampanii edukacyjnej „Zbieramy Krew dla Polski” uczniowie Zespołu Szkół im. H. Sienkiewicza w Pajęcznie prezentowali podstawowe zasad udzielania pierwszej pomocy. Dwie wolontariuszki biorące udział w akcji postanowiły sprawdzić w praktyce, czy ludzie potrafią odpowiednio zareagować w sytuacjach zagrożenia życia.
Scenariusz prowokacji był prosty, jedna z uczennic miała wewnątrz supermarketu zasłabnąć i osunąć się na ziemię. Druga obserwowała wydarzenie zza sklepowych półek. Tak też się stało, w pobliżu stoiska z mięsem nastolatka zemdlała. Jakież było zdziwienie wolontariuszek, kiedy żadna z osób widzących zdarzenie nie zainterweniowała.
„Złapałam się za półkę i przewróciłam. Zero reakcji! Ludzie się obrócili, spojrzeli, dalej stoją i nic z tego sobie nie robią” – mówi „omdlała” dziewczyna.
„Dwie panie przeszły, spojrzały się na nią i nic. Dopiero podszedł jakiś mężczyzna ze starszą panią i ona się zainteresowała, a ten pan zaczął się awanturować ze zobojętniałym tłumem” – dodaje obserwująca całą sytuację koleżanka.
„Zero reakcji, zero reakcji, do kościoła wszyscy chodzą i się modlą, a jak się młoda dziewczyna przewróciła to nic nie zrobią„ – miał grzmiać zdenerwowany mężczyzna.
Jak ten pan zaczął krzyczeć, to dopiero wszyscy nagle zaczęli dzwonić po karetkę […] Później musiałam ludzi uspokajać, powiedziałam, że to jest tylko symulacja z PCK, a oni zaczęli na mnie naskakiwać, że żarty sobie robimy […] Akcja miała na celu uświadomienie ludzi, a wyszło na to, że jest kompletna znieczulica i ludzie mają drugiego człowieka za przeproszeniem gdzieś! – podsumowuje uczennica.
Niestety obraz jaki wyłania się z tego eksperymentu społecznego, nie napawa optymizmem. Pozostaje mięć tylko nadzieję, że w przypadku prawdziwego zagrożenia reakcja mieszkańców będzie bardziej zdecydowana.




