Fragment książki – Tajemnica starego ogrodu

1
książka tajemnica starego ogrodu

Jeśli po przeczytaniu wywiadu z Karoliną Mielczarek zainteresowała Was jej książka, poniżej zamieszczamy dwa fragmenty “Tajemnicy starego ogrodu”.


Nadeszła noc. Na głowie, w miejscu gdzie wcześniej znajdowały się włosy, teraz widniał sporych rozmiarów kołtun dodający mojej postawie nieco nieobliczalności . W dodatku miotały mną szatańskie przeczucia co do efektów wcześniej obmyślonego planu i jeden Bóg wiedział, do czego byłam zdolna w tym stanie umysłu.
– Czyś ty zgłupiała już ostatecznie?! – prychnęła zduszonym szeptem Nina, gdy wymknęłyśmy się z domu i wkradłyśmy do szopki w ogrodzie. – Jak to, „chce dostać się do zamku”?! W jaki niby sposób chcesz się tam dostać!? Zgłupiałaś?
– Cicho!… Jeśli nie będziesz tak wyć do księżyca, to jest nadzieja, że nas nie znajdą, nie usłyszą i być może nie zabiją przedwcześnie!– odparłam również szeptem, dobierając się do łopat i haczek.
– Jak chcesz się tam dostać? Tylko nie mów, że masz zamiar kopać tunel haczkom, bo łyżka stołowa miałaby chyba większy sens – szepnęła, biorąc ode mnie narzędzia. – I po co ci tyle łopat? Jesteśmy tylko we dwie. Chyba nie liczysz na wsparcie z zewnątrz, co? Po co ci w ogóle łopata?! Nie prościej drzwiami?
– Od tyłu! Przekopiemy się!
– Oszalałaś?!!! – znów warknęła Nina, nie dowierzając własnym uszom.
– … Cicho rzesz!
– Albo to ty oszalałaś, albo to ja zaraz oszaleję przez ciebie!
– Możesz oszaleć. Nie mam nic przeciwko temu stanu umysłowemu, ale najpierw mi pomóż.
Do zamczyska zakradłyśmy się bez większych przeszkód.
– I co teraz? – szepnęła mi do ucha, rzucając z łoskotem łopaty i wszelki inny sprzęt na ziemię.
– Po cholerę szepczesz, skoro i tak masz zamiar tym łomotem obudzić całą okolicę?! – warknęłam głucho. – Doprawdy, nie rozumiem, czy twoja chęć, żeby żyć, jest tak niewielka? Czy tak łatwo przychodzi ci głupota… Gangsterzy nie śpią. Pamiętaj! Oni tylko czekają na potknięcie wroga! A wtedy TRACH! I koniec.I tak już wczoraj mogli to zrobić i bardzo mnie dziwi, że ciągle żyjemy, ale skoro żyjemy, to zróbmy przynajmniej z tego jakiś użytek.
Na twarzy Niny pojawiła się zgroza.
-Przestań mnie straszyć!
-A najgorsi są tacy, którzy myślą, że mają wszystko pod nadzorem, a tu nagle ich zaskoczysz! Chamstwo i brutalność! Ci najbardziej zaskoczeni prezentują sobą coś na podobieństwo kobiety w trakcie porodu… Jeśli nawiniesz im się pod rękę, to niech Bóg czuwa nad tobą! Walą po zębach, warczą, maltretują bezwzględnie, szaleją bez opamiętania. Koszmar jakiś, mówię ci!


Gdy przyzwyczaiłam się już do siedzenia przy wilgotnej ścianie w lochu, a panująca cisza stała się przyjacielska i zdawała się nawet przyjemna, ruchoma płyta w ścianie znów drgnęła a po chwili stanęła otworem całkowicie. Na dźwięk szurających kamieni wzdrygnęłam się niepewnie. Czyżby mój wyrok dobiegł końca i wreszcie mnie stąd wypuszczą? Czy to koniec tej całej szopki z lochami? A może Oliwier poprosił brata <gangstera>, aby jednak udostępnić mi inny apartament? Ucieszyłabym się na każdy, ale najbardziej to marzył mi się taki trochę mniej wilgotny, oraz z możliwością niedzielenia go ze szczurami.
Chwilę to trwało, nim w wejściu do jeszcze ciemniejszego tunelu za lochami ukazała się, tak droga mi i wytęskniona Ninka, na której widok aż wstałam z miejsca.
-Jezus Maria! Nina?!
-O, dobry Boże! Amelia?! Ty tutaj?!- Zdumiała się nie mniej niż ja.
-Nie! Przecież widzisz, że błądzę po czarnej otchłani porwana przez duchy!-Odburknęłam opryskliwie, zaczynając dedukować- A więc ciebie też postanowili uwięzić? Ale chyba go nie śledziłaś co?
Na moją sugestię siostra zdziwiła się jeszcze bardziej.
-Kogo, na Wszystkich Świętych miałabym śledzić? Myślałam, że porwały cię duchy, idiotko! Zaczęłam więc wszędzie cię szukać. Najpierw w ogrodzie, a potem na mieście, z nikłą nadzieją, że może to nie duchy cię porwały, tylko ja zgłupiałam, a ciebie zwyczajnie pochłonęły jakieś denne wyprzedaże.
-Wyprzedaże?! W lochach?!
-Tutaj trafiłam na ciebie wyłącznie przypadkiem- Szybko usprawiedliwiła się Ninka.
-Przypadkiem mówisz? A więc co tutaj robisz?
-A wyobraź sobie, że Oliwier zaprosił mnie na herbatkę do siebie.
-Matacz, nie Oliwier!- Parsknęłam pogardliwie i ze złością.- On ma na imię Livio i mieszka tu ze swoim bratem! Znaczy nie konkretnie tu, w sensie, że TU, tylko nad nami. W tym boskim domu. Nam, niestety, przypadł najgorszy apartament.
-Pfff…. Ja nawet nie przypuszczałam, że ta willa ma lochy- Zaopiniowała siostra po chwili otrząsając się z amoku- Ale ejże! Kim oni, do cholery są, żeby nas tutaj więzić?! No bo goszczone to my chyba tutaj nie jesteśmy, jak już zdążyłam zauważyć?!
-Świetnie zauważyłaś…-dodałam zgryźliwie
-Czemu cię tutaj zamknęli?
Na to pytanie niestety nie znałam satysfakcjonującej odpowiedzi, gdyż nic nie wydawało się dostatecznie logiczne. Tak więc myśląc nad motywem postępowania tego całego szefa, wzruszyłam jedynie ramionami co świadczyło o braku jakichkolwiek pomysłów.
-Jak dla mnie to wszystko w ogóle jest jakieś potwornie niezrozumiałe. Najpierw dwóch takich przemocą zawlekło mnie do jakiegoś trzeciego <szefa> i tam okazało się, że Oliwier to nie Oliwier… A potem przeprowadziłam jakąś dziwną rozmowę z tym trzecim, rzekomo szefem. Też strasznie niezrozumiałą. Bredził coś cały czas, jakieś głupoty, bzdury okropne. Niewiele z tego rozumiałam, a co zrozumiałam, to on się postarał, żebym przestała już rozumieć całkowicie… A ty? Za co tu siedzisz? Skoro zaprosili cię na herbatę, to czemu wepchnęli do lochów? Nie smakowała ci, czy jak?
-Głupia jesteś! Nawet mi jej nie zaproponowali, żebym mogła wygłaszać jakiekolwiek opinie na jej temat…

R e k l a m a
guest
1 Komentarz
najstarsze
najnowsze najpopularniejsze
Inline Feedbacks
View all comments
Fajna
Fajna
6 lat temu

Zapowiada się fajnie, jak odwiedzę Pajęczno, na pewno podjadę kupić 🙂