Życie ...ach życie
Rozpoczęty przez Gaja 1179 odpowiedzi
-
powinni im płacić za przepracowane godziny a nie etat
-
2 miesiące wakacji, ferie, święta. do h...ja ile oni pracują?
-
wołają na korepetycje, bo dziecko w szkole nie jest w stanie opanować materiału, tu nauczyciel powinien być w stanie nauczyć a nie na korepetycje, syf i dziadostwo ta nasze edukacja
-
@piksel, trzeba było zostać nauczycielem, skoro mają tak super, kto ci bronił. A poza tym, wiesz o tym, że pensja nauczyciela obliczana jest właśnie proporcjonalnie według liczby godzin?
-
A może załóż osobny wątek z żalami na ten temat? Tutaj twoje "przemyślenia" mogą zostać niezauważone...
-
Ja bym się nie nadawał na nauczyciela. Zwłaszcza w gimnazjum. Za moich czasów odwalało się różne numery w tej placówce, ale co tam się teraz dzieje to ... :)
-
..."obyś cudze dzieci uczył"
-
@XyZ, ja też nie... Mam kilku znajomych z dawnych lat którzy są dziś nauczycielami (akurat nie w Pajęcznie) i... nie zazdroszczę im w żadnym stopniu, mimo, że większość z nich lubi swoją pracę. Ale do tego trzeba się nadawać. I te mityczne zarobki - są tacy, którzy nie mają minimalnej krajowej, a najwyższa pensja o jakiej słyszałem to ok. 3500 zł przy wieloletnim stażu i ponad 100% etatu. Znam spawaczy i elektryków, którym za taką kasę nie chciałoby się nawet fatygować, więc w porównaniu z zawodami, w których można zarabiać pięciocyfrowe kwoty (programista, prawnik itd.), naprawdę dziwię się, że ktoś może zazdrościć nauczycielom. Gdzieś już to pisałem - z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że takie bezrefleksyjne i uogólniające wylewanie żółci akurat na tę profesję w 99% występuje u sfrustrowanych ludzi, którym w życiu nie wyszło (skoro tak zajadle zazdroszczą nauczycielom, sami muszą mieć "gorzej") i w przeszłości, delikatnie mówiąc, nie byli orłami a więc mają osobiste nieprzyjemne, może nawet upokarzające skojarzenia związane tym zawodem - bo dlaczego akurat dostaje się nauczycielom a nie np. zarabiającym kilkakrotnie więcej programistom? Ci przecież siedzą i nic nie robią tylko klikają w komputerku! Do tego często dochodzi podobny stosunek do edukacji u własnych dzieci - jako tako zainteresowane nauką dzieci ze wszystkich pajęczańskich szkół potwierdzą, że są tu też dobrzy, "normalni" nauczyciele, którym należy się szacunek za ich pracę - rodzic takich dzieci nigdy nie zaatakuje w agresywny sposób całej grupy zawodowej. Więc albo ktoś nie ma dzieci, albo dzieci ze szkolnictwem są na bakier.
Ja wiem, że są źli nauczyciele, tak jak są źli elektrycy, lekarze czy mechanicy - w każdym fachu są lepsi i gorsi. A systemowi zarzuciłbym to, że kiepskiego nauczyciela ciężko jest się pozbyć, a więc nie podlegają oni weryfikacji rynku. Do tego świetny nauczyciel zarabia tyle samo co ten kiepski. Ale pomstowanie na nauczycieli w liczbie mnogiej (czyli na wszystkich) jest po prostu niesprawiedliwe, jeśli nie podłe, bo obraża masę ludzi, którzy wypruwają sobie flaki w tej robocie i powinni zarabiać dwa razy tyle. Trzeba by więc mówić "niektórzy nauczyciele" to czy tamto, ale wtedy równie dobrze można powiedzieć "niektórzy lekarze" czy "niektórzy prawnicy" - czyli tak naprawdę "niektórzy ludzie" - i tu dochodzimy do banału. Bo to, że "niektórzy ludzie" robią fuszerę i nie zasługują na pieniądze czy przywileje, które mają to żadne odkrycie.
Czyli u mnie bez zmian - precz z krzywdzącymi uogólnieniami. -
jaKa-pytasz o wiosnę?
Mówisz –masz, gdybyś wcześniej zapytała….😉
Janie pełna zgoda, precz z uogólnieniami.
Rozumiem, że przez roztargnienie pisząc o zarobkach zapomniałeś dopisać „niektórzy” programiści, prawnicy itd.zarabiają pięciocyfrowe kwoty😉.
W Twoim tekście zwróciłem uwagę na jedno słowo- żółć.
Zauważcie, że to słowo składa się wyłącznie z liter używanych tylko i wyłącznie w polskim alfabecie.
Przypadek?...... -
Nie sądzę! :)
Edgarze, napisałem: "w porównaniu z zawodami, w których można zarabiać pięciocyfrowe kwoty (programista, prawnik itd.)" - a więc nie miałem na celu sugerować, że wszyscy tyle zarabiają, ale, że jest taka możliwość - w odróżnieniu od nauczycieli, którzy za Chiny ludowe tyle nie zarobią. -
Ja tam orłem w szkole nie byłem. Nauczyciele nie lubię bo się mnie czepiali za wszystko. Czasami robiłem im na złość i zaliczałem jakiś test czy sprawdzian na 4 lubiłem ich zdziwione miny.
W ogóle gimnazjum miło wspominam z racji fajnych ludzi w klasie z którymi do tej pory mam kontakt. No i te pierwsze milosci, pocałunki.. -
Ja też nie zazdroszczę i nie chciałabym być nauczycielem. Mogę tylko uczyć i wychowywać własne dzieci 😊.
-
Ja tam orłem w szkole nie byłem.@XyZ ja też nie do końca :) Ale u nas chyba nie ma takiej frustracji...
-
Jest mało rzeczy, których w życiu żałuję. Właściwie jak pomyślę to chyba nic.
-
Teledysk – Poszukuje osób
Dyskryminacja! Max 25 lat. -
co do nauczycieli to jest różnica pomiędzy nauczycielem wf a polskiego - ten drugi ma poza pracą również obowiązki jak np sprawdzanie klasówek czy wypracowań, od wf zrobi swoje i idzie do domu
najgorsi nauczyciele to tacy, którzy udają, że uczą w szkole a żeby czegoś NAUCZYLI należy iść do nich na korepetycje po lekcjach - zgroza. a w naszym pajęczańskim kembridż takich nie brakuje.
albo za moich czasów nauczyciele od wf w liceum - banda złodziei którzy nic nie robili tylko siedzieli i szydzili i jeszcze za to im płacono...
dobrze, że ten etap mam już za sobą -
Oj są są tacy od korepetycji. Jak poczują pieniądze to ciągną ile wlezie.
Ja bym proponował/proponowała korepetycji tak 2 razy w tygodniu przynajmniej po 2 godziny i jest druga wypłata albo i lepiej.
WF w liceum to faktycznie było ciekawe doświadczenie. -
nauczyciele to tacy, którzy udają, że uczą w szkole a żeby czegoś NAUCZYLI należy iść do nich na korepetycje po lekcjachkażdy dorabia i to zrozumiałe, ale jeśli osoba pracująca w budżetówce zmusza klienta/petenta do korzystania ze swoich płatnych usług prywatnych - to skandal.
-
@efjeidujwiudh, „Dobrze, że ten etap mam za sobą”.
Czy aby rzeczywiście tamten etap został przez Ciebie zamknięty? (do przemyślenia) Czy wtedy roztrząsałbyś tamte dawne czasy z takim ładunkiem emocjonalnym? (przypominam, że wyzwiskom mówimy nie!) Czy niósłbyś ten bagaż przez tyle lat, opowiadał wszem i wobec a może i swoim dzieciom, następnie oczekując od dzieci szacunku do nauczycieli? Tak wiem, na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Odpowiedz sobie na kolejne pytanie: jesteś pewien, że właśnie te wspomnienia chcesz nieść ze sobą dalej przez życie? Czy zachowały się i takie wspomnienia gdzie czułeś się doceniony za zaangażowanie, za pomysł, za realizację itp…. Z którymi wspomnieniami lepiej iść dalej? Oj uzbierało się tych pytań ale spróbuj na nie odpowiedzieć, w końcu co masz do stracenia a co możesz zyskać :-)
@XyZ, uczęszczałeś na takie korepetycje?
Szkoła nas w pewien sposób ukształtowała, wynieśliśmy z tamtego czasu zasady, którymi kierujemy się pewnie do dzisiaj w życiu i takie, których powielać "za nic w świecie" nie chcielibyśmy (Ja widzę to tak, w moim przypadku negatywne doświadczenia były po to by utwierdzić mnie w przekonaniu czego nie robić i jak się nie zachowywać.)
P.S. Napiszę Wam w sekrecie, naszły mnie takie przemyślenia, mam chęć zostać nauczycielem i rzeźbić umysły uczniów niczym artysta rzeźbiarz. Co robić? Po „niektórych” wcześniejszych wpisach to chyba usiądę i poczekam aż mi przejdzie ;-)
@Janie, racja! -
Tymczasem a propos wiosny:
„szukam świata
w którym jedna jaskółka
czyni wiosnę
gdzie szewc
chodzi w butach
gdzie jak cię widzą
to dzień dobry
szukam świata
w którym
człowiek człowiekowi
człowiekiem”
Jarosław Borszewicz
Trafiłam przypadkiem (chociaż niektórzy mówią, że nie ma przypadków i wszystko jest po coś – znów uogólnienie ;-) http://iskry.com.pl/181_borszewicz-jaroslaw Nieszablonowo mówi sam o sobie. Nie znam twórczości tego pisarza, poety,... gdyby jednak ktoś coś przeczytał to poproszę o wrażenia. -
Gaja to masz jeszcze możliwość iść na studia :) ??
Tak chodziłem na takie korki, ale krótko bo prowadzący się później trochę zmienił w podejściu do tematu jak weszliśmy na delikatnie mówiąc "wojenną ścieżkę" -
@ Jan
Udzielanie korepetycji własnym uczniom to rzeczywiście kwestia etyki, bo formalnie nie jest zabronione. Kiedyś nauczyciele szanowali tę niepisaną zasadę i mam nadzieję, że do dzisiaj jest przestrzegana. Branie pieniędzy za coś, co teoretycznie powinno być przekazane na lekcjach, budzi uzasadnione kontrowersje. Nie będzie natomiast niczym zdrożnym, jeżeli wykupimy u tego nauczyciela zajęcia rozszerzające wiedzę, np. przygotowujące na konkretne studia.
Tak samo możemy oceniać lekarzy. Prowadzenie dwóch praktyk- państwowej i prywatnej, też 'kusi" nieuczciwymi zachowaniami.I tak w większości przypadków, gdy pieniądze wygrywają z etyką. -
A ja się pytam. Ilu rodziców sprawdza dzieciom zeszyty, kontroluje odrabianie lekcji. Rozmawia na tematy społeczno ekonomiczne. Raczej rzadko kto. Zrzucanie wszystkiego na nauczycieli, (Którzy w wielu przypadkach niewiele różnią się od swoich podopiecznych)to jakieś nieporozumienie. Największym powodzeniem cieszą się wyjazdy na zielone szkoły. Korki w podstawówce gimnazjum a nawet liceum (przy dzisiejszym poziomie nauczania) to jakiś śmiech. Większość dzieci nie czyta i niczym konkretnym się nie interesuje. Rodzice znają bohaterów telenowel, numery telefonów do majstrów od płytek, malowania ścian, albo miejsca gdzie można dobrze zeżreć i poleżeć. Ale mnożenia i dzielenia ułamków to ani w ząb. Szanowni rodzice sami jesteście winni nieuctwa swoich pociech
-
jaś, kpisz czy o drogę pytasz?
Co mają wspólnego ułamki z numerem telefonu do majatra od płytek? Mi tam rodzice zeszyty sprawdzali i co? Dr inż nie jestem. -
Rozszerz perspektywę to zrozumiesz. Po co dr.inż, wystarczy dobry technik z lat 80-tych żeby nie płacić za korki.
-
Gaja - nie lubię błahych dyskusji ale skoro tak wylewnie mi odpisałaś zahaczając o tematy psychologiczne nie mogę zostawić tego bez komentarza.Czy aby rzeczywiście tamten etap został przez Ciebie zamknięty?raczej już tam nie wrócę więc etap uznaję za zamkniętyCzy wtedy roztrząsałbyś tamte dawne czasy z takim ładunkiem emocjonalnym? (przypominam, że wyzwiskom mówimy nie!)ja po prostu jestem jadowity i zdarza mi się pluć jadem. czasów liceum nie wspominam zbyt dobrze, kończąc podstawówkę było mi szkoda, że to już - koniec liceum był dla mnie obojętny. ładunek emocjonalny... kolega wcześniej zaczął rzucać gromami dużo potężniej niż ja, mnie po prostu coś takiego jak odstawiali nauczyciele - głównie od wf - strasznie denerwuje i jestem na to uczulony. dostają pieniądze (na dobrą sprawę z naszych podatków) za prowadzenie zajęć które w ich przypadku ograniczało się do sprawdzenia obecności. dla mnie to rodzaj złodziejstwa (i nie jest to wyzwisko. wyzwiska to np: debil, idiota, kretyn, głupek i cała masa innych). jak byś określiła kogoś, kto bierze za coś pieniądze i nie wykonuje powierzonego mu zadania? na miejsca takich nierobów czekają dziesiątki młodych ludzi po studiach - z pasją i zapałem...Czy niósłbyś ten bagaż przez tyle lat, opowiadał wszem i wobec a może i swoim dzieciom, następnie oczekując od dzieci szacunku do nauczycieli?oczekiwałbym od swoich dzieci, żeby szacunek mięli tylko do tych, którzy na niego zasługują, czy nie jest to logiczne? a że przez tyle lat... po prostu jakoś utkwiło mi to w pamięci dlatego, że nie były to pojedyncze przypadki - tak wyglądało to od początku do końca odkąd trafiłem do tej szkoły... przeczytanie postów poprzednika skłoniło mnie do napisania tego, co napisałem i o czym teraz dyskutujemyjesteś pewien, że właśnie te wspomnienia chcesz nieść ze sobą dalej przez życie? Czy zachowały się i takie wspomnienia gdzie czułeś się doceniony za zaangażowanie, za pomysł, za realizację itp….nie jestem sentymentalny, pozytywne wspomnienia pozostawiam dla siebie. nie wyobrażam sobie pisania czegoś w stylu "... a za czasów liceum to pamiętam, siedzieliśmy przy ognisku, słońce świeciło a gdzieś w tle śpiewał ptaszek...". z tamtych czasów zostały mi w głowie głównie negatywy, może dlatego, że szkoła ta lekko mnie rozczarowała? nie wiem...Z którymi wspomnieniami lepiej iść dalej?podobno ludzie dzielą się na dwie grupy - jedni widzą szklankę w połowie pustą, drudzy w połowie pełną. ja zaliczam się do tej pierwszej grupy.
wracając do korepetycji - nie widzę problemu, żeby nauczyciel po pracy udzielał korepetycji ale do cholery jasnej - nie własnym (aktualnym) uczniom bo to jest już kryminał!Napiszę Wam w sekrecie, naszły mnie takie przemyślenia, mam chęć zostać nauczycielem i rzeźbić umysły uczniów niczym artysta rzeźbiarzmyślę, że życie szybko zweryfikowałoby Twoje chęci, rzeźbienie umysłów w niektórych przypadkach mogłoby się okazać rzeźbieniem w gó.... w kupie :)
tak w ogóle to moim zdaniem nauczyciele powinni pisać maturę razem z uczniami - to pokazałoby, na jakim poziomie dydaktycznym są ludzie, którzy przygotowują uczniów do matury. jeśli pisaliby słabo - won i dawać następnego, na miejsce każdego z nich z pewnością znajdzie się kilkoro lepszych kandydatów.
jaś ma po części rację - dzisiejsza moda na korepetycje częściowo wynika z lenistwa rodziców. druga sprawa - podstawa programowa jest przeładowany a dzieci żyją w wirtualnym świecie i są często gęsto oderwane od rzeczywistości. to dobrze nie wróży. -
@ efjeid...(oj, trudny ten nick do zapamiętania)
Popsuł Ci się caps, bo nie widzę wielkich liter?
Czytasz dosyć wybiórczo, bo wytłumaczyłam wcześniej zasady udzielania korepetycji.:)Ale, masz rację. Nie powinniśmy korumpować nauczycieli i podsyłać im ich własnych uczniów, bo takie sytuacje stwarzają obydwie strony- nauczyciele i rodzice, a obrywa się tylko nauczycielom.
Twoja "weryfikacja" pedagogów jest tak dziecinna, że nawet nie próbuję z nią polemizować. Ale, urzekła mnie swoją prostotą.
A może jednak powspominajmy czasy, gdy siedzieliśmy przy ognisku i śpiewaliśmy piosenki tak durne, że disco polo się przy nich chowa? Będzie mniej nerwowo.:)))Pozdrawiam.:) -
nick wklepałem randomowo i głupio mi go teraz zmieniać... musi zostać jak jest. a wiedziałem, żeby się podpisywać się mikołajek...
capsa używam okazjonalnie bo mam odcisk na małym palcu u lewej ręki, poza tym shift jest wygodniejszy
pomysł jak pomysł, jak masz lepszy to napisz... póki co nikt nie weryfikuje wiedzy nauczycieli, na poziomie szkoły podstawowej czy gimnazjum raczej to nie jest problem ale jak przypomnę sobie nauczycielkę, która zadania miała rozwiązane w zeszycie i je przepisywała a jak jej kiedyś "życzliwi" schowali jej zeszyt pojawił się problem... albo nauczyciele chodzili do siebie nawzajem jak nie mogli rozwiązać zadania... jest to dość mocno kompromitujące, napisanie tego samego testu który piszą uczniowie na pewno dużo by zweryfikowało i wiele wyjaśniło... i na pewno wpłynęłoby na podniesienie poziomu nauczania - chociaż dla niektórych mógłby to być problem bo często gęsto przepycha się ludzi z klasy do klasy, zdawalność z klasy do klasy mogłaby się mocno pogorszyć -
:))) W ogóle, do tego momentu, nie myślałam o poziomie nauczania w polskiej szkole. Ale, skoro zacząłeś temat...Nie, nie mam najbledszego pojęcia, jak sprawdzać wiedzę nauczycieli. Jednak te Twoje klasówki brzmią trochę niepoważnie. Chciałbyś zdawać 30 matur???:))) 30 egzaminów gimnazjalnych??? Nikt by nie chciał. A to, że nauczyciele się między sobą konsultują, to chyba dobrze? W razie wątpliwości lepiej się upewnić.To wcale nie musi świadczyć o braku wiedzy.
No, dobra. Zdarzają się pedagodzy naprawdę kiepscy. Ale to pewnie raczej nie kwestia wiedzy, tylko braku umiejętności w jej przekazywaniu. Wróć! Nie będziemy się oszukiwać. Niektórzy tej wiedzy po prostu nie mają. Jest ich niewielu, ale jak widać, pozostawiają po sobie przykre wspomnienia.
Czy możemy Cię nazywać "Mikołajem"? Tak będzie prościej.Dziwnie zwracać się do kogoś"abcdefghijk...":)))) -
powiem tak: gdyby nauczyciele byli lepsi mogłoby to ograniczyć masowe chodzenie na korepetycje.
problem z państwowymi posadami jest taki, że jak już się człowiek jakoś tam dostanie (i raczej rzadko na podstawie konkursu CV) musi się nielicho postarać, żeby zostać wywalonym. porównaj sobie to przykładowo z pracą u prywaciarza czy w korporacji - jest się tutaj ocenianym, źle robisz, opierniczasz się, jesteś niekompetentny/a - wylatujesz.
a co do konsultowania się - jasne, że mogą o ile nie dotyczy to spraw trywialnych. tym bardziej głupio wygląda to w trakcie lekcji.
dla dobrego nauczyciela matura z przedmiotu którego naucza to powinna być bułka z masłem - czyż nie? więc co za problem, żeby raz do roku się sprawdził?
ale się nie wyspałem... Kalina - mogę przejść z Tobą na "mikołajek" ;)
Odpowiedz w wątku
Na forum piszą zalogowani. Zaloguj się przez Google, Facebooka albo e-mail – zajmie to chwilę, bez hasła.
Zaloguj się, aby odpowiedzieć